Kurzajki u dziecka

Lipiec 18, 2012

Dzieci są bardziej podatne na powstawanie kurzajek niż dorośli, podobnie jak osoby starsze i posiadające słaby system odpornościowy. Jeżeli na rączkach lub stopach dziecka pojawiają się brodawki, należy zgłosić się do lekarza.

  Czytaj resztę wpisu »


Magiczne sposoby na tęczowe wspomnienia twojego dziecka

Lipiec 16, 2012

      Czego nie robimy dla swoich małych pociech. Dziecięcy świat chyba każdy kochający rodzic pragnie urozmaicać jak najlepiej potrafi. Nasze dzieci od pierwszych dni są wrażliwe na dotyk, temperaturę, kształty i otaczające ich kolory nowej rzeczywistości.

  Czytaj resztę wpisu »


Mama, Tata i ich pociecha – rozwód a jego efekty

Październik 31, 2011

Zdarza się, że – przy burzliwym życiu rodzinnym – para decyduje się rozstać. Do uzgodnienia pozostaje opieka nad dzieckiem, jego wspólne wychowanie i równe dzielenie się obowiązkami, wynikającymi z dorastaniem, zmianą zainteresowań i spełnianiem marzeń naszej pociechy.

Trudno wówczas zachować wzorowe relacje, które nie rzutowałyby negatywnie na małego człowieka, rozdartego emocjonalnie między zwaśnionych rodziców. Są jednak przykłady z życia wzięte, uczące, jak się zachować i jak funkcjonować w tak zaistniałych okolicznościach.

Historia pierwsza: Mirka, 40 lat. Gdy była mała mocno przeżyła rozwód rodziców. Ojciec szybko założył drugą rodzinę i wyjechał z nią za granicę. Mirce, z wielką pomocy mamy, udało się skończyć szkołę, urodzić dziecko (związek rozpadł się po paru latach) i założyć własny biznes. Teraz, Mirka z niepokojem obserwuje, jak jej syn zaczyna snuć „dorosłe plany” na życie. Nie ma w nich mowy o budowaniu więzi z jakąkolwiek kobietą czy myślenie o ślubie, o stabilizacji. Chłopiec, nagabywamy przez Mirkę, wyznał, że po latach słuchania o złym dziadku, który zostawił żonę i córkę, a dodatkowo – mając w pamięci obraz własnego ojca – nieopiekującego się swoim dzieckiem, postanowił nigdy nie angażować się w stały związek. Chce zwiedzać świat i pracować w biurze podróży. Syn Mirki jest klasyczną ofiarą konfliktów rodzinnych, kierującą się poczuciem odrzucenia oraz nieufnością wobec świata mężczyzn. Emocjami tymi „nasączyły go” go matka oraz babcia. Żeby wyjść z tej matni, po wielkich namowach Mirki, jej syn udał się na terapię do psychologa. Podczas pierwszego spotkania uznał, że chyba już wie, dlaczego kobiety pozostają same, odrzucone przez swoich partnerów. Jest to efekt działań obu stron: męskiej i damskiej, a przekładanie całej swej frustracji na dziadka oraz ojca, przez lata ciążyło mu i demotywowało do szukania bliskości u drugiej osoby. Przed Mirką i jej synem długa droga do odbudowania relacji. Obydwoje chcą uwierzyć, że męski świat to nie tylko zdrady, nieodpowiedzialność i brak miłości, który serwuje się najbliższym członkom rodziny.

Historia druga:  niespełna trzydziestoletnia Aurelia decyduje się na separację z mężem. Powód? Układ, w jakim tkwiła, nie był to podręcznikowy „udany związek”, a szczęście dziecka, które miało być dla małżonków priorytetem życiowym, schodziło na dalszy plan. Dla męża Aurelii liczyła się wygoda, spotkania z kolegami i budowa domu na wsi. Nieszczęśliwa kobieta chciała wrócić na studia, posłać córkę do dobrego przedszkola i być blisko rodziców, którzy stale pomagają jej w opiece nad dzieckiem. Na szczęście para trafiła do dobrego negocjatora, pomagającego – w razie rozwodu – uniknąć niepotrzebnych sprzeczek i ustalić zakres prac, wykonywanych dla dobra malutkiej córeczki. I tak, małżonkowie uzgodnili wysokość alimentów, płaconych przez ojca na swą pociechę. Powstał grafik dni, spędzanych z mamą / z tatą, rodzice dogadali się nawet, które zabawki będą kupować dla swej pociechy i jakie zabawy z dzieckiem korzystanie wpływają na rozwój kilkulatki. Po upływie pół roku, gdy nic nie zakłócało procesu wychowawczego, a małżonkowie zgodnie wypełniali swoje zadania, padła nawet decyzja o ponowieniu próby bycia rodziną. Czas pokaże, czy Aurelii uda się znów stworzyć partnerskie relacje z mężem. Najważniejsze, że córka pary ma przy sobie dwójkę rodziców i uczy się, iż pomimo rozstania, można mieć ze sobą normalny, spokojny kontakt.


Jak wygląda poród? Etapy

Wrzesień 19, 2011

Pierwszy poród jest niemałym wyzwaniem dla matki – tak naprawdę nie wie, co ją czeka, czego może się spodziewać na sali porodowej oraz czy podoła wyzwaniu – ból podczas porodu jest często nie do zniesienia. Prześledźmy wspólnie jak wyglądają i czym się charakteryzują poszczególne etapy porodu.

Pierwszy etap porodu

Trwa zdecydowanie najdłużej i rozpoczyna się dość bolesnymi skurczami porodowymi. Należy je liczyć, gdyż im bliżej porodu, tym stają się bardziej regularne i dłuższe. Do szpitala bezzwłocznie należy udać się, gdy odejdą wody płodowe. Skurcze i ból im towarzyszący spowodowane są rozwieraniem się szyjki macicy, kiedy rozwarcie osiągnie 10 centymetrów ból się zmniejszy i będzie można mówić o drugiej fazie porodu – fazie parcia. Należy pamiętać, że pierwsza faza porodu trwa najdłużej i kobieta, będąca u kresu sił może przeżywać kryzys – to czas, kiedy tak ważne jest wsparcie partnera.

Drugi etap porodu

Trwa do 2 godzin, w przypadku, gdy kobieta rodzi po raz pierwszy. Zadaniem kobiety jest teraz parcie i pokonanie bariery i lęku, związanego z przeciśnięciem się dziecka przez kanał rodny. Jest jednak dobra wiadomość – jeśli pojawi się już główka dziecka, potem pójdzie już łatwiej. Etap drugi kończy się urodzeniem dziecka i…pierwszym krzykiem.

Trzeci etap porodu

Polega na urodzeniu łożyska, co jest konieczne, aby w przyszłości nie pojawiły się żadne komplikacje w postaci krwotoku czy infekcji. Trwa do pół godziny i kończy się, gdy lekarz stwierdzi, czy zostało urodzone w całości. Jeśli podczas porodu uległo rozkładowi konieczny będzie zabieg łyżeczkowania macicy – wykonywany jest najczęściej pod narkozą.

Potem pozostaje już tylko pierwszy kontakt z dzieckiem – nauka ssania piersi, funkcjonowania w nowym środowisku, przyzwyczajanie się do oddychania i zmiana funkcjonowania układu krwionośnego. Ciąża jest pięknym czasem, jednak to dopiero macierzyństwo pozwala poczuć kobiecie co znaczy być matką.


Czy pozycje seksualne mają znaczenie przy poczęciu dziecka?

Wrzesień 16, 2011

Na to pytanie, najogólniej, można odpowiedzieć: WSZYSTKO ma znaczenie przy staraniu się o dziecko. To, czy czekając na wyśnione niemowlę, traktujemy sypialnię jako miejsce walki o nie, jak również nasze samopoczucie, sytuacja życiowa, zdrowie przyszłych rodziców, ich wzajemne relacje. Stara maksyma brzmi: z wielkiej miłości – do rodzicielskiej radości… Może jednak zmiana łóżkowych upodobań będzie miała wpływ na szczęśliwe poczęcie? Nie zaszkodzi spróbować – pod warunkiem jednak, że seksualne doznania ciągle sprawiają nam wielką przyjemność, a nie służą tylko do zmagań o uzyskanie potomka…   Ważne, by kochać się we właściwym dniu cyklu – dzień ten jest do wyliczenia lub do wymierzenia za pomocą testów owulacyjnych, NIE WOLNO też stosować żadnych maści nawilżających przed stosunkiem i po współżyciu (zabijają plemniki). Najbardziej polecana jest pozycja klasyczna – kobieta leżąc na wznak, otula nogami partnera (można pod biodra podłożyć zwiniętą poduszkę, by dodatkowo unieść miednicę). Wiele par poleca też układ ciał łokciowo-kolanowy (partnerka klęczy, co pozwala nasieniu – bez trudu – spłynąć do jej wnętrza), jak również korzystne jest podnoszenie nóg partnerki, tuż po stosunku – mężczyzna przytrzymuje nogi kobiety, tak by przez chwilę miednica uniosła się, w tym czasie kobieta ćwiczy napinanie mięśni Kegla. Ich sprawność zagwarantuje „przechwycenie” plemników i upragnione osiągnięcie celu. Psycholodzy podkreślają, że nie tyle technika, co czułość i bliskość miłosnego aktu zapewnią pomyślne zapłodnienie komórki jajowej.
U niektórych, starających się o dziecko osób, wystarczyła zmiana upodobań i poczekanie z seksem do rana, zamiast tradycyjne kończenie nim dnia… Dobrze też, gdy w wypadku obojga partnerów gimnastyka ciała nie ogranicza się wyłącznie do wygibasów w sypialni. Im sprawniejsze mamy ciała, tym odpowiedź na pytanie „jaką pozycję na poczęcie dziecka wybrać?” nie stanowi większego problemu. Możemy kochać się, jak chcemy i… czekać na efekty. POWODZENIA!


Uwaga na pneumokoki

Wrzesień 16, 2011

Troskliwi rodzice pragną zapewnić swojemu maleństwu maksimum bezpieczeństwa, w które wchodzi szereg działań zapobiegających niebezpiecznym chorobom dzieci. W ostatnim czasie wielu pediatrów zaleca stosowanie szczepionek przeciwko pneumokokom. Nie wszyscy jednak chcą się zdecydować na tę formę zabezpieczenia, bowiem w sieci krąży wiele informacji na temat ewentualnych powikłań. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać?

Na początku należy sobie uświadomić czym są pneumokoki i jakim wielkim są zagrożeniem. Do grupy najbardziej narażonej na zakażenie bakteriami należą dzieci nie mające jeszcze w pełni dojrzałego układu odpornościowego, a więc te poniżej 2 roku życia oraz osoby z obniżoną odpornością organizmu, w tym te powyżej 65 roku życia. Należy do nich zaliczyć także małe dzieci uczęszczające do żłobków lub przedszkoli (do 5 roku życia).

Choroby wywoływane przez pneumokoki można podzielić na inwazyjne oraz nieinwazyjne. Mogą one zagrażać zdrowiu i życiu małych dzieci i dorosłych. Do pierwszych z nich należy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, posocznica, czyli sepsa, bakteriemia oraz zapalenie płuc z bakteriemią. Ponadto pneumokoki mogą wywołać zapalenie wyrostka robaczkowego, kości i szpiku, stawów, pęcherzyka żółciowego, wsierdzia, osiedzia i wielu innych. To jednak nie wszystko, bowiem następstwem pojawienia się bakterii mogą być nieinwazyjne, czyli mniej niebezpieczne choroby. Zaliczyć do nich należy zapalenie płuc bez bakteriemii oraz zapalenie ucha środkowego, zatok przynosowych i spojówek.

W związku z pojawieniu się wielu nieprawdziwych informacji dla forach dla matek, serwisach dla matek i innych środkach przekazu przeprowadzono szereg badań klinicznych mających na celu wyjaśnić nieścisłości i znaleźć odpowiedzi na obawy rodziców. Informacji zamieszczona na oficjalnej stronie dotyczącej pneumokoków przekonuje, iż nowoczesne szczepionki nie zawierają związków rtęci, a „rozpowszechniany przez przeciwników szczepień pogląd wiążący je z występowaniem szeregu chorób, z autyzmem na czele, okazał się całkowicie nieprawdziwy”. W związku z tym polscy pediatrzy zabiegają o to, by szczepienia przeciwko tym niebezpiecznym bakteriom zostały wpisane do kalendarza szczepień obowiązkowych. Obecnie są to szczepienia zalecane, a w przypadku dzieci przedwcześnie urodzonych, chorych na dysplazję oskrzelowo-opłucną oraz po urazach i wadach ośrodkowego układu nerwowego przebiegającymi z wyciekiem płynu mózgowo-rdzeniowego są to szczepienia obowiązkowe.


Pierwsza wizyta u fryzjera

Wrzesień 13, 2011

Jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty u fryzjera? Jak uniknąć płaczu i histerii? Co zrobić, aby dziecko potraktowało obcinanie włosów, jako zabawę, przygodę, a nie coś strasznego.

Są dwa sposoby opisywane często na przeróżnych forach dla matek. Jeden z nich polega na zaskoczeniu dziecka, odwróceniu jego uwagi, zajęcie go zabawkami, a w tym czasie fryzjerka zacznie obcinać włosy.

Zdecydowanie polecamy jednak sposób drugi. Należy dziecko odpowiednio przygotować i można to zrobić na kilka sposobów.

Po pierwsze możemy zabrać dziecko na wycieczkę do salonu, gdy włosy będzie ścinał jego starszy brat, wujek, czy tata. Usiądź z dzieckiem blisko i opowiadaj co się dzieje. Niech maluch zobaczy zadowoloną minę osoby z nową fryzurą, niech usłyszy to jak wszyscy chwalą, nowy wygląd. Bardzo możliwe, że już na tym etapie dziecko samo będzie chciało usiąść na fotelu.

Innym sposobem jest zabawa w fryzjera w domu. Otwórzcie własny salon fryzjerski, w którym to małe dziecko będzie obcinało włosy, a klientami będą lalki. Dzieci lubią nowe zabawy, szczególnie jeżeli uczestniczą w nich również dorośli.

Bardzo ważne jest, aby udowodnić dziecku, że obcinanie włosów nie boli. Dla niego bowiem oczywistym jest ze nożyczki są ostre, a włoski są jego częścią. Pokaż maluchowi, jak sama obcinasz sobie pasmo włosów i że cię to w ogóle nie boli. Dziecko będzie bacznie obserwować twoje reakcje. Jesteś dla niego autorytetem, ufa ci. Spróbuj teraz ty obciąć mu kilka włosków, przekona się na własnej skórze, że to nawet nie łaskocze.

Po takim przygotowaniu i przy twoim wsparciu, a także dobrym podejściu samego fryzjera, pierwsze obcinanie włosów z pewnością nie będzie dla dziecka traumatycznym przeżyciem.